• Wpisów:30
  • Średnio co: 60 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 00:55
  • Licznik odwiedzin:4 752 / 1889 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jeszcze raz ten sam pan, bo go lubię i mu się należy.
Tym razem trochę więcej ciała. Może następnym razem będzie w całości na zdjęciu?


  • awatar Hamleta: @wampirencja: Myślę, że jeszcze będzie okazja żeby Cię zadowolić takim widokiem ;) @Effie ♥: Dziękuję! @chiriann: Kiedyś na pewno go przywiozę do Opola ^^ @*Firefly*: Dzięki ;)
  • awatar wampirencja: Więcej klatki piersiowej i będębardzo zadowolona... :3
  • awatar Effie ♥: Wow, bardzo piękny mężczyzna <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
190 dni od ostatniego wpisu. Łał. Już zapomniałam kiedy to było. Jak widać nie jestem zbyt aktywna tutaj wbrew temu co pierwotnie sobie zaplanowałam.

A ponieważ plany są po to, żeby się ich nie trzymać i ciągle wymyślać coś nowego, to zjawiam się tu dziś, w środku nocy i na dobranoc zostawiam mojego Amiyagiego. Zupełnie randomowo, wieczorową porą zaraz po wyciągnięciu z torby w której przebył dość długą podróż, najpierw PKP, a później pół dnia w samochodowym bagażniku. Myślę, że mi to wybaczył, jego twarz nie potrafiłaby wyrażać gniewu.

Nie jest on ani moim pierworodnym, ani też najnowszym nabytkiem, jeszcze trochę i będzie rok jak go zamówiłam. I tak, nigdy się nim nie chwaliłam, chociaż raz był ze mną na meecie. Ciągle sobie powtarzam, że zrobię mu chociaż jedno zdjęcie, ale nigdy nie mam czasu. Więc są cztery zdjęcia, bez zastanawiania się czy ten czas był, czy nie.

I tak, Amiyagi to mężczyzna, gdyby były jakieś wątpliwości

Moja rodzicielka na przykład uparcie powtarza, że tak, owszem, bardzo ładna z niej lalkA, więc dlaczego w takim razie ma penisa?



  • awatar Hamleta: @wampirencja: Na szczęście już wyszedł z ukrycia, może tym razem na stałe : D Dziękujemy za miłe słowa :)
  • awatar wampirencja: Piękne, uwodzicielskie usta. Zdecydowanie trzeba częściej go pokazywać, takie cudo się chowa bez powodu... o.o I ja bym nie powiedziała że to kobieta co prawda, ale co ja tam wiem...
  • awatar Hamleta: @persephone-xoz, @Adelajde21: Dziękuję :) @chiriann: Dziękujemy za miłe słowa! I postaram się jeszcze kiedyś, w lepszym świetle może, posadzić go przed obiektywem ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jako, że ten blog służy mi głównie do archiwizowania moich wszelkich lalkowych decyzji kupna i sprzedaży, to nie mogłabym nie zapisać również tych podjętych całkiem niedawno.

Otóż Charles poleciał w świat. Tj. tylko jego głowa, ciało zostaje. Dla Davona, który tkwi gdzieś nad Atlantykiem i nie wiem co się z nim dzieje.

Poszedł w świat, bo nie mogłam się do niego przyzwyczaić, nie podobał mi się, uznałam, że po zmyciu makijażu nie zmieniłoby się to, wymagałby modowania, a i to nie gwarantowałoby mu stałego miejsca w mojej kolekcji, więc wolałam go sprzedam takim jaki był. Nowa właścicielka co prawda twierdzi, że zmieni makijaż, ale to już nie mój problem.

Oczywiście typowym rozwiązaniem dla mnie (nie tylko w kwestii lalkowej) jest zastąpienie starej rzeczy nową, tak więc nabyłam nowego pana. Chociaż ta decyzja zapadła zanim Charles i ja się pożegnaliśmy, ale to nic.

I jestem zakochana w nowym mieszkańcu.

Oglądając go na firmowych zdjęciach był zawsze dopiero trzeci* w kolejce do zakupu, nie wykluczałam nigdy posiadania go, ale też nie planowałam tego. Myślałam sobie, że może kiedyś, kiedy już naprawdę nie będę miała co zrobić z pieniędzmi, zamówię i zobaczę jak wygląda na żywo. A później zobaczyłam go właśnie takiego jaki do mnie przybył i nie mogłam wyjść z podziwu. I kiedy pół żartem pół serio pisałam, że w takiej wersji bym go chętnie u siebie widziała, to nie sądziłam, że to naprawdę się wydarzy.

A jednak się udało. Od wczoraj jest ze mną. I jest cudowny. Idealny. I pomyśleć, że miałam taki moment w którym pomyślałam, że kurde, na co mi następny łeb? Ale teraz już nie pamiętam chwili gdy myślałam coś takiego. Patrzę na pudełko w którym się znajduje jego głowa i umieram ze szczęścia. A tego szczęścia będzie jeszcze więcej gdy dotrze ciało dla niego. Mam nadzieję, że niebawem, bo tracking twierdzi, że jest ono już w PL.

I dziś tylko jedno zdjęcie, bez oczu i wiga, faceta, dla którego przepadłam doszczętnie:
DollClans Siber z makijażem od Shiroi


Trzeci w kolejce* - DollClans swego czasu miał tylko trzy moldy: Kien, Vezeto i Siber. Kien musiał się u mnie znaleźć, potem mogłabym sprawić sobie Vezeto a Siber był ewentualnością. Jak widać życie wie lepiej i Siber jest aktualnie numerem jeden u mnie : P
  • awatar meg13: Piękny makijaż :D Brwi są mega :)
  • awatar Adelajde21: Niesamowity makijaż, przepiękny!!
  • awatar wampirencja: No ty pewnie wiesz najlepiej co z nim zrobić, w sumie też mam ze 2 "przypadki" u siebie które sobie cenię :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jakiś czas temu podjęłam decyzję o sprzedaży główki Emmy. Nie, nie przestała mi się podobać, nadal sądzę, że dałoby się z niej wyciągnąć dokładnie to, co chciałam, ale poskładanie tej postaci zaczęłam odsuwać od siebie coraz bardziej, odłożyłam to na tak odległą przyszłość, że ostatecznie uznałam, iż nie ma sensu jej trzymać. Może kiedyś znajdę kogoś lepiej pasującego? Albo znów kupię Emmę. Albo nigdy więcej nie powrócę do tej postaci, kto wie.

Główkę udało mi się sprzedać i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Osobiście uwielbiam lalki nowej właścicielki co powoduje, że naprawdę nie mogę się doczekać jak Emma będzie wyglądać. Moja ekscytacja z tego powodu jest nawet większa niż wówczas gdy kupowałam głowę dla siebie, niesamowite. To ewidentnie oznacza, że podjęłam dobrą decyzję wystawiając ją na MP.

Mam też problem z moim Granadowym spontanem. Nadal nie jestem do końca przekonana co do Charlesa. Abstrah*jąc od tego, że sprzedałam jego potencjalnego partnera, czyli Emmę, i że nadal ma firmowy makijaż, to jakoś nie widzę tej jego przyszłości. Na zdjęciach jest okropny i mi się nie podoba. A jak patrzę na niego, jak stoi przede mną, to nie rozumiem jak mogłabym myśleć o sprzedaży tego łba. Tylko cholera. Jeśli chcę go zatrzymać, to nie z tym nosem. Mały szlif jest konieczny. A co, jeśli zmienię makijaż i nos, a to dalej nie będzie TO? Pheh. Pewnie trzeba spróbować i się dowiedzieć, bo cóż innego mi pozostaje?
 

 
Pierwszy prawdziwy lalkowy arrival na moim blogu. Kolorowe pudło, gąbki, gratisy, certyfikaty, ciało, głowa, mnóstwo frajdy, chcę więcej takich chwil.

Co do zawartości:
Miałam obawy co do ciała. Wybrałam Nuevo, głównie dlatego, że ma ładniejsze dłonie. Chociaż ciągle zastanawiałam się, czy jak już go zobaczę, to nie okaże się, że jednak jest za bardzo rozbudowany w ramionach i klatce piersiowej. Moje wątpliwości zostały jednak prawie całkowicie rozwiane i nie żałuję wyboru. Dobrze się mi je trzyma, przyjemnie nosi, ładnie utrzymuje części ciała w wybranych pozycjach, chociaż nie wiem czy nie jest za mocno naciągnięty, ale to będę analizować jak będę mieć więcej czasu. Fascynacja ciałem przełożyła się to też w znacznym stopniu na arrivalowe zdjęcia, bo większość z nich przedstawiała właśnie ciało. Dopiero dużo później, w nocy, zdałam sobie sprawę, że nie ma żadnego zdjęcia głowy na ciele, co mnie niesamowicie rozbawiło. Tyle głów się tu pałęta, że przestałam na nie zwracać uwagi, ciało sprawia zdecydowanie więcej radości. Ulokowałam później w nocy te głowy, chociaż czas mnie gonił, ale coś udało się zachować na karcie pamięci.
Właściwie, gdyby nie moja siostra, to zapomniałabym pewnie o aparacie, ale wkręciła się w swoją rolę i przy wyciąganiu ciała z pudła zrobiła tyle zdjęć, że równie dobrze można by z tego sklecić film.
To tyle zachwytów nad ciałem.

A teraz reszta.
Charles'a zamawiałam 24 grudnia i 'załapałam' się wówczas na ich event z darmowym makijażem. Przy zakupie całej lalki - makijaż gratis. W ogóle mi na tym nie zależało, ale, że nie udało się przehandlować tego na nic innego, to pomyślałam, że a dobra, niech stracę, niech go malują, przecież i tak go zmienię, ale zanim to nastąpi, może posiedzieć trochę w tym co dostanie.
Lalek z firmowym makijażem przyszedł do mnie po raz pierwszy i zapewne ostatni. Błędnie myślałam, że w nim posiedzi, bo raczej nie będzie to długo trwało. Makijaż jak wyszedł, to widać. Ciągle zastanawiam się skąd tam tyle fioletu. Na tych marnych zdjęciach jeszcze się jakoś broni, ale ciężko było po wyciągnięciu go z osłonki, ciężko.
Dzięki bogu nie zapłaciłam za to dodatkowo ani grosza, bo chyba bym płakała nad zmarnowanymi pieniędzmi. Już nawet pomijam fakt, że coś odprysnęło mu na brodzie. To bez znaczenia, zmyjemy to już wkrótce. Czeka mnie intensywna majówka patrząc na tę główkę. I pewnie właśnie przez to mam mieszane uczucia, ale wierzę, że jak dostanie swój właściwy makijaż, i ewentualnie poprawi się mu nos, to będzie tym, kim miał być.

W tej chaotycznej wypowiedzi brakuje jeszcze jednego elementu.
Otóż, Charles nie przybył sam, a w towarzystwie innej główki - Davon'a. Davon był tym moldem, nad którym zastanawiałam się dawno temu poznając Granado, jeszcze zanim pojawił się teaser Charles'a, ale nie było powodu go kupować. Po zamówieniu Charles'a zaczęłam żałować, że jednak nie wrzuciłam od razu do koszyka tej główki. Prawie miesiąc od zamówienia napisałam do Granado, czy da radę dorzucić do zamówienia i wysłać razem. Udało się, panowie przyszli razem i Davon'a uznaję za plusa tych zakupów, bo mimo, że założyłam jego głowę tylko na chwilę, bez niczego, to zdecydowanie bardziej spodobał mi się w tej chwili niż Charles, który miał mi bardziej pasować. Taki oto psikus



Zostałam mile zaskoczona odręcznie pisaną wiadomością na kopercie z certyfikatem. Przeprosiny za oczekiwanie i wyrażenie nadziei, że będę zadowolona. W pudle znalazła się instrukcja do restringu, gumki, haczyki, gąbka, nawet oczy, których się nie spodziewałam.
Certyfikaty.

I to, co najważniejsze! Czyli wyciąganie ciała najwolniej i najbezpieczniej jak się dało.






Charles:


Davon

I standardowo, obcasowe stópki w zestawie:

I dwa nocne, szybkie zdjęcia, w jedynej peruce, którą udało mi się znaleźć i założyć mu na głowę, choć absolutnie się nie nadaje i już ją schowałam w najciemniejszy kąt:
  • awatar persephone-xoz: wow! niesamowicie podoba mi sie Davon! tez niestety gdzies mi umknal ten wpis :P gratulacje!
  • awatar blueberry-doll: Facet boski, ale ten makijaż... jakby koleś posiedział parę tygodni w ciemnicy, a potem zestresowany, niewyspany, nieogolony wylazł na powierzchnię : D Ale ciała i główek gratuluję : D
  • awatar Hamleta: @Adelajde21: Dziękuję! @wampirencja: Oj tam zaraz brzydki :D Docelowy makijaż też go raczej nie upiękni, ale co zrobić, nie każdy jest idealny :P @steamfang: Dzięki! :) I tak, owszem, ten jego biust rzuca się w oczy :p Ale bardziej na zdjęciach niż na żywo, jak na niego patrzę to jest miły dla oka i nie straszy ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Już jest, już jest, jest u mnie w domu!

Pudło nietknięte, bez dziur, czegoś tak ładnie przewiezionego dawno nie widziałam.

Żywica jest cudowna, piękna, gładka, zsandowana, żadnych śladów, zaśliniłam się cała patrząc na nią i dotykając jej.

Główka Charles'a powoduje nadal we mnie mieszane uczucia, ale prześpię się z nią, to znaczy, z jej problemem, i zobaczymy co dalej.

Arrivalowe zdjęcia pojawią się, jak je ogarnę i otrzeźwieję, czyli pewnie w sobotni wieczór.

Och i ach, Hamleta dziś może umrzeć ze szczęścia!
  • awatar Hamleta: @steamfang: Ok, będę pamiętać co zrobić z Charles'em w razie W, bo u mnie w domu raczej nikomu się on nie przyda :P Dzięki ;) @Adelajde21: Dziękuję :)
  • awatar steamfang: Mozesz umrzec dopiero jak wrzucisz zdjecia arrivalowe (przed smiercia mozesz przy okazji spisac testament, w ktorym przekazesz mi Charlesa, muahaha). A juz tak na powazniej - duze gratki ode mnie, bo fajna bestia z tego Charlesa jest, ech! Czekam na zdjecia.
  • awatar Adelajde21: Wielkie gratulacje!!!! Super że wszystko OK!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Pocztex'owy tracking mnie wyjątkowo zawodzi ostatnio. Odkąd Granado wysłało paczkę, nasze krajowe śledzenie wyśledziło jedynie to, że paczka wyleciała z Chin i doleciała do Warszawy. I tyle.
Na szczęście nie samym pocztex'em żyje człowiek, ale i tak wszelkie zagraniczne update'owanie nie specjalnie rozjaśniało sytuację od 27 marca.
Jakże więc miłym (lub nie) zaskoczeniem był list miłosny z UC w Zabrzu otrzymany wczoraj późnym popołudniem.

W takim razie paczka się cli i podatkuje, a ja nie mogę myśleć o niczym innym jak o tym, że zaraz go zobaczę. Te dni od wysyłki to zdecydowanie najgorsze dni z całego okresu produkcji i czekania.
  • awatar steamfang: Uch, to kiepsko... Ale najwazniejsze, ze juz dotarl!
  • awatar Hamleta: @Ashley Shell: Podróż mojej paczki z Chin do mojego domu zajęła 17 dni, aż ręce opadają < < @wampirencja: Może powinnam zacząć wysyłać zagraniczne zakupy do Warwaszy w takim razie :D @steamfang: Tak, tylko Ty trafiłaś na tak uprzejmą panią, która wiedziała o co chodzi, mnie niestety ładnie skroili za paczkę z lalką, ale cóż, czego się nie robi z miłości!
  • awatar steamfang: Cieszę się razem z Tobą. ;D Swoją drogą, bo mnie to męczy od jakiegoś czasu - tylko ja trafiłam na uprzejmą panią celnik, która sama dopytywała się o to, czy te zwłoki w paczce to nie jest czasem lalka kolekcjonerska?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Tuż po ósmej rano w czwartek musiałam wygrzebać się spod kołdry i śpiącego na mnie kota, aby w akompaniamencie sypiącego mi w oczy śniegu odebrać paczkę od Pana listonosza. Pudełko z napisem Soom i cudownym wgnieceniem w boku szybko trafiło w moje ręce i w ten oto sposób stałam się szczęśliwą posiadaczką Sabika.
Znalazł się oczywiście czas i miejsce dla zrobienia kilku zdjęć na szybko i nerwową ręką - niby wiedziałam już, czego mam się spodziewać, ale jednak różnie to bywa.

Oprócz tego, że jest dość różowawy (jeszcze nie wiem, czy to dobrze, czy źle, chociaż osobiście i tak wolę różowe odcienie niż żółte) - jestem nim zachwycona. Przyznaję, że podczas oczekiwania na niego, pomysł co do tej postaci gdzieś się rozwiał. W związku z czym, nie jestem pewna, co z nim zrobię, ale na pewno któregoś dnia, gdy położę na dłoni jego główkę, to mnie olśni i odkryję, kim będzie.

Ale, do rzeczy! Tak oto Sabik się prezentuje na dzień dzisiejszy:
  • awatar persephone-xoz: Sabikowa glowka.. moje marzenie :-)
  • awatar wampirencja: Jestem ciekawa co z Sabika wyczarujesz, bo facet ma genialny ten ryjek :)
  • awatar Hamleta: @blueberry-doll, @chiriann: Dziękuję :) Też się cieszę, że jednak go zamówiłam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Mail sprzed kwadransa jasno mówi, że mój Charles został wysłany! Tracking jest, choć jeszcze nie działa, jak to w przypadku ich EMS. Odliczamy dni do spotkania.

Tyle szczęścia naraz. Oby mi to nie zaszkodziło
  • awatar Hamleta: @steamfang: Miło mi :] Póki co, tracking niewiele się ruszył od trzech dni.
  • awatar steamfang: Czekam razem z Tobą. :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wiedziałam kiedy i co powiedzieć, wykrakałam po prostu, Soom się ruszył.

Sabik od dzisiaj "On Shipping" .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak w tytule.

Czekam na główkę Sabika, bo Soom się nie spieszy (chociaż przyznaję, że i mi do niego nie spieszno, bo nie do końca jestem pewna co z nim zrobię - z drugiej jednak strony, ufam, że jak już go dostanę i spojrzę w te jego puste oczodoły, to mnie oświeci i z miejsca podejmę decyzję kim będzie).

Czekam na makijaż Kiena, który jest in progress, ale jeszcze nic nie wiem. Z tym, podobnie jak z Sabikiem. Nie mam problemu z czekaniem, niech Shiroi pracuje w takim tempie, w jakim jej to odpowiada. Ale powoli zaczyna mnie ciekawość zżerać, jak jej to idzie. I czy mój esej opisujący jego wygląd zdał egzamin.

Czekam też wciąż na Charles'a. Programowe 70 roboczych dni minie w przyszłym tygodniu. W związku z czym spodziewam się maila i trackingu w pierwszym tygodniu kwietnia. Dopiero wtedy zacznę się stresować, póki co, nie mam na to nawet czasu.

Ogólnie rzecz biorąc, sama się sobie dziwię, bo to wszystko wcale nie wydaje mi się być zbyt uciążliwe, mimo, że na początku sądziłam, że takie właśnie będzie, że nie dam rady wysiedzieć na miejscu wiedząc, że gdzieś tam, w Chinach, Granado wyprodukuje i dopracuje mojego pana. Minęło już tyle tygodni, a ja nawet nie wiem kiedy. Jakieś takie, spokojne to czekanie, bez efektów specjalnych. Te się oczywiście dopiero zaczną w momencie, w którym zakup zostanie do mnie wysłany. Trackingi, poczty, urzędy, to w jakim stanie pudło dotrze do mojego domu... To już zupełnie inna bajka. Natomiast cała reszta - cisza i spokój. Chyba się starzeję, bo cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną, a tu proszę - sama siebie jeszcze potrafię czymś zaskoczyć.
 

 
Ostateczny werdykt w sprawie Taeheo zapadł i jestem z tego zadowolona. Pozwoliłam, aby piękny Switch pozostał moim marzeniem.
Zapewne gdyby w dniu, w którym moja fascynacja nowym Switch'em osiągnęła szczyt, główka była dostępna w sprzedaży - kupiłabym ją z marszu nie zastanawiając się nad niczym. Ale nie była dostępna, trzeba było poczekać. A czekanie, jak wiadomo, sprzyja nadmiarowi myśli. Dlatego też w mojej głowie przez kilka dni panowała istna wojna, w między czasie przelałam moją fascynację na blogowy wpis i koniec końców zrezygnowałam z zakupu. Jako, że jestem lalkowo narwana i rzadko zdarza mi się powstrzymać przed zakupem - zaliczam to do osobistego mini-sukcesu. Puknęłam się w głowę i moje myśli wróciły na właściwy tor - skupić się na tym co już mam i co wkrótce przybędzie. A jeśli któregoś dnia powrócą plany zrealizowania postaci Taeheo, to przecież istnieje Marketplace, trzeba będzie tylko czekać na odpowiednią okazję. A może fascynacja przejdzie i nie będzie czego żałować. Kto wie, może za kilka miesięcy zjawi się nowy Switch i zastąpi miejsce Taeheo
  • awatar steamfang: Ok, to ja oświadczam, że razem z Tobą niecierpliwie czekam na Charlesa. Co do Sibera, to mam nadzieję, że nie pojawi się jeszcze przez jakiś czas, bo chciałabym mieć pewność, że na koncie czeka dość pieniędzy żeby go jak najszybciej ocielić. ^^ A co do "syndromu RPG" - ja po prostu uwielbiam ludzi, którzy traktują swoje lalki jak postacie z imieniem, charakterem, biografią, opisują ich historie. Szanuję oczywiście tych, dla których BJD to tylko ładna ozdoba, ale ja tak nie umiem. Dla mnie BJD jest jak postać z książki/gry/filmu - niby nie jest to realny człowiek, ale z drugiej strony ma swoją "osobowość". ;) PS: na szczęście jeszcze nie miałam styczności z chińskim EMS...
  • awatar Hamleta: @chiriann: Też prawda. Póki co jestem zadowolona z takiej decyzji ;)
  • awatar chiriann: Myślę, że nie będziesz, mimo wszystko, żałowała tej decyzji. Jedna z moich lalkowych znajomych przez nadmiar latających głów omal nie straciła serca do lalkowania... gdy sobie uświadomiła, ile w końcu musiałaby wydać na ciałka :).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przepadłam dla nowego Switch'a. Chodzi za mną, spać nie daje, myśli nie opuszcza. Próbuję sobie wmówić, że mi się nie podoba, próbuję znaleźć coś, co mi nie odpowiada, ale to nie zdaje egzaminu. Bo za każdym razem gdy spoglądam na ten profil, moje pragnienie posiadania go wzrasta jeszcze bardziej.
Z jednej strony czuję, że nie powinnam. Bo naprawdę? Mam kupić następną głowę? Mam dać się podpuścić, spanikować, że nigdy więcej nie będzie ponownie na sprzedaż i jednak zamówić, żeby leżał nie wiadomo jak długo bez ciała? Bo ich ciało i owszem, bardzo ładne, nawet mogliby dzielić jedno z Kienem, tylko, że nie bardzo mi ono pasuje do Kiena. A wypadałoby, żeby latem już miał własne.
Muszę w końcu podjąć jakąś żywiczną decyzję. Tylko jaką.
  • awatar Hamleta: @meg13: Masz rację, lepiej nie pokazuj, bo nie wiadomo jak się to skończy :D
  • awatar meg13: @Hamleta: Oj nie wiem...ten jest nieziemsko przystojny...i tak mi się podoba :D Dla Viv też pewnie by się spodobał ale jej go nie pokażę...miałabym przerąbane ;)
  • awatar Hamleta: @meg13: Dla Twojej pięknej Vivian na pewno jeszcze znajdzie się ktoś idealny :D @Kwas Pruski: Tak, nos nadrabia wszystko ^^ Ale niestety albo i stety, samym nosem nie ugrał sobie miejsca w mojej kolekcji, chlip chlip. (Przynajmniej nie póki co, kto wie co się zdarzy za kilka miesięcy jak jakiś zbłąkany Taeheo pojawi się na MP :P) @steamfang: Dla mnie właśnie jego największym atutem jest nos, bo każdy, który jest tak po prostu 'prosty' nie przykuwa mojej uwagi :P Ale masz rację - magia BJD, nigdy nie wiesz co Cię zauroczy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Jako, że grudzień był miesiącem obfitującym w różnego rodzaju promocje i wyprzedaże, również i ja pozwoliłam sobie skorzystać z jednego z takich wyprzedażowych eventów. Zdarzyło mi się kilka razy w życiu zajrzeć na stronę Elfdoll'a, ale dopiero dwa miesiące temu odkryłam, jaki potencjał mogą mieć ich buźki. Kiedy więc, zupełnie przypadkowo, w poszukiwaniu wigów, zajrzałam do nich i zobaczyłam, że wyprzedają to, co zostało im w magazynie, postanowiłam się im bliżej przyjrzeć. Spojrzałam na Emmę, spojrzałam na Tashę i uświadomiłam sobie, jak idealnie mogliby się sprawdzić w roli pewnych braci w mojej historii, a właściwie bliźniaków. Po pięciu minutach ochłonęłam i zadałam sobie bardzo ważne pytanie - czy aby na pewno potrzebuję ich obu naraz, skoro i tak jeden z nich nie występuje personalnie w życiu drugiego? Odpowiedź była całkiem prosta - nie, nie potrzebowałam Emmy i Tashy. I tu pojawiło się pytanie. Emmy nie było w białym odcieniu, który by mi pasował. Za to Tasha była. Ale jednak coś mi kazało zamówić Emmę, nawet jeśli była w normalu. I tak też się stało. Po około dziesięciu minutach Elfdoll'owy zakup stał się faktem. Natomiast to, co tak szybko udało się kupić, wcale tak szybko nie zjawiło się u mnie.
Na moją paczkę czekałam... 6 tygodni. 6 tygodni czekania na głowę, która była w stocku, leżała u nich na magazynie! Ok, 5 tygodni czekałam, żeby ją wysłali. Ostatni tydzień to podróż do mnie. W pewnym momencie nawet zaczęłam się zastanawiać, czy ją dostanę, a jeśli przyjdzie, to jak będzie wyglądać.
Na szczęście dotarła cała i zdrowa, wraz z pamiątką z UC, bo jakby inaczej. Otwierałam paczkę gdzieś koło północy, więc było ciemno i nie specjalnie miałam wówczas głowę do zastanawiania się nad czymkolwiek, toteż tylko szybciutki zestaw pięciu flashowych zdjęć na poczet archiwizacji moich arrivali.
  • awatar meg13: Elfdoll to coś co pokochałam... sama widziałaś Viv :D Jestem tylko ciekawa czemu tak długo do Ciebie szła ta główka...June była u mnie po 1.5 tyg.a Viv po tygodniu!!! Jestem bardzo ciekawa stylizacji :D
  • awatar Adelajde21: Jedną ich pannę już mam, ale June to mold który wpadł mi w oko już 2 lata temu.
  • awatar Hamleta: @chiriann: Jak dla mnie to żadna herezja, bo mam dokładnie to samo! W żeńskich wersjach nigdy na nie nie zwracam uwagi, za to panowie, ach! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiejszy dzień śmiało mogę uznać za mój mały-wielki sukces.
Mały, ponieważ dotyczy małej rzeczy (chociaż ciężko to nazwać rzeczą), ale jakże istotnej. Otóż dzisiaj udało mi się zaklepać kolejkę na makijaż dla mojego Kiena od jakże wspaniałej i utalentowanej Shiroi, czyli Pearls of Danube. I tu zaczyna się ta większa część sukcesu. Otóż odkąd pierwszy raz zetknęłam się z jej pracami, zamarzyłam, że któregoś dnia wyślę do niej chociażby jednego lalka. Ale przez miesiące na jej blogu panowała cisza. Aż tu nagle, dwa dni temu, zaglądam tam - a blog nie działa! Spanikowałam. Próbowałam kilka razy, ale nic. Ale zaglądam tam wczoraj - a tu proszę, niespodzianka. Nowy wpis. Z którego wynikało, że Shiroi z różnych powodów prawdopodobnie po raz ostatni (!) zamierza przyjąć zamówienia (albo przynajmniej zrobić sobie od tego długą przerwę). Nie powiem, zmartwiłam się. Zwłaszcza, że listę miała otworzyć dziś o dwunastej w południe, kiedy to nijak nie mogłam się zapisać. Od 12 do 14 żyłam w niepokoju, że już za późno, że nie zdążę, bo lista ma tylko 13 miejsc. Ale gdy w końcu ledwo żyjąc z przejęcia udało mi się dostać na jej stronę, okazało się, że były jeszcze miejsca. I w ten jakże zimny i śnieżny dzień, spełniło się moje kolejne pomniejsze lalkowe marzenie ^^
Krok następny - oszczędzamy na ciało. Nie ma to tamto, będzie mejkap, to musi być i ciało!
  • awatar Hamleta: @chiriann: Dziękuję! Och wiadomo, pierworodnego trzeba rozpieszczać wszystkim co najlepsze ^^
  • awatar Hamleta: @Ashley Shell: Dzięki! Na swój ostatni raz też wzięła tyle zleceń, że jestem pod wrażeniem... Podobno wyjeżdża i dlatego nie będzie miała czasu na cudze lalki, ale ważne, że przynajmniej raz uda mi się kogoś do niej wysłać ^^
  • awatar Ashley Shell: o ła no to gratki! Może Shiroi tyle miała zleceń, że wypaliła się nie mając czasu na swoje lalki:).. czasem tak bywa ..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W głębi duszy chyba jestem z siebie trochę dumna, że w końcu udało mi się zaprzeć, ogarnąć i jeszcze w 2012 roku zamówić lalka. Właściwie muszę przyznać, że końcówka tego starego roku była dla mnie całkiem udana w kwestii lalkowania. Najpierw Kien, potem Sabik, na końcu Charles. Co prawda dwaj pierwsi to zaledwie głowy, a Sabik zamówiony został dopiero w grudniu, ale zapomniałam zarchiwizować to na pingerze. Nad ucieleśnienim () latających głów będę pracować już w nowym roku. Tymczasem najbliższe kilkanaście tygodni będzie pełne planowania i wyczekiwania.

Życzę sobie i wszystkim innym udanego, lalkowego nowego roku! ^^
  • awatar Hamleta: @steamfang: Męskie lalki to jest TO ;)
  • awatar steamfang: Spóźnione "dziękuję" za miły komentarz. ;) To miłe, że komuś się te moje fotograficzne wypociny podobają. W każdym razie... Muszę chyba odstawić na razie czytanie pingerów, bo zaczynam chorować na kolejne męskie lalki. >.< Oczywiście gratuluję zakupów i życzę udanego lalkowania. :)
  • awatar Adelajde21: WoW, co za men! Bardzo przystojny, gratuluję!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moja wizja i plan dotyczący pierwszego i drugiego podopiecznego w przeciągu kilku tygodniu ulegały kilku przemianom. I w zasadzie gdy w poprzednim wpisie wspominałam, że chyba znalazłam ciałko dla główki Kiena, wydawało mi się, że tak właśnie będzie, że to on dostanie ciało jako pierwszy.
Ale jednak nie. Nie wiem czemu, ale mimo, że bardzo chciałam, to coś mnie powstrzymywało przed zakupem ciała z April Story. Atrakcyjna cena, atrakcyjny wygląd, wszystko bardzo kuszące, ale jednak… sama nie wiem co. Coś kazało mi z tym poczekać. I tak odkładałam tę decyzję i odkładałam, i nagle stało się jasne, na co czekałam. Nie do końca świadomie, ale jednak. Otóż Granado wypuścił swojego Charlesa na którego czekałam od października. Więc jak dowiedziałam się, że 20 grudnia będzie dostępny w sprzedaży, nie było dla mnie ratunku. W ten oto sposób dość spontanicznie spełniam kolejne lalkowe marzenie. Zamówiłam Charlesa na ciele nuevo. Początkowo myślałam jedynie o główce z Granado, i jednak ciele dla Kiena, ale w końcu uznałam, że nie. Granado w całości, bo inaczej nigdy nie kupię mu ciała.
Wygląda na to, że grudzień i okres świąteczny mają jednak coś w sobie. Tak więc przede mną trzy miesiące oczekiwania na nowego pana, tym razem w całości! Najlepszy świąteczny prezent jaki mogłam sobie w tym roku sprawić ^^
  • awatar Hamleta: @chiriann: Dziękuję! O tak, oby te trzy miesiące czekania zleciały jak najszybciej ;)
  • awatar chiriann: Czasem tak bywa, że intuicja bierze sprawy w swoje ręce ^^! Gratuluję zakupu i oby trafił do Ciebie jak najprędzej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nad ciałem dla pierworodnego zaczęłam się rozglądać jeszcze zanim udało mi się go zamówić i otrzymać. Spośród kilku możliwości wybrałam wówczas dwie. Co prawda wiedziałam, że DollClans planują wypuścić ciało w tym rozmiarze, ale nie znałam ani daty ani wymiarów, niczego poza jednym teaserowym zdjęciem. W tej sytuacji lepiej było planować coś na zapas, niż czekać. Ku mojemu zdziwieniu, ciało DC pojawiło się w ich zimowym pre-orderze. No i niestety rozczarowało mnie. Chociaż może rozczarowało to złe słowo. Nie nastawiałam się na nic. Ale gdy je zobaczyłam, nie zachwyciło mnie. Poza tym 63cm, które oferowało, wydało mi się za mało.
Tak oto powróciłam do wcześniejszym planów. Krążyłam jak sęp od Spiridoll'a Proud ver 2 do Humming Dolly Switch'a. Switch ma piękne kolanka, całe ciałko jest piękne, tylko że okazało się być też najdroższą z opcji. Spiritdoll by mi najbardziej pasował, i wzrostem i ciałem, ale jest jedno znaczące ALE – koszt przesyłki. Zdecydowanie zniechęca do zakupu. Nie mogłam więc zdecydować, które z tych dwóch aż tu nagle trafiam na ebayu na używanego Spiritdolla. Długo się zastanawiałam, w ostateczności podjęłam waleczną próbę licytacji i przegrałam. Ale może tak właśnie miało być, bo następnego dnia po tym wydarzeniu nagle uświadomiłam sobie, że może znam jeszcze jedno ciało, które mogłoby pasować, a o którym zapomniałam. I w ten oto sposób znalazłam się na stronie April Story. Ostatnio zaglądałam tam jak otwierali swój biznes, a później może sporadycznie. I okazało się, że ich męskie ciało ma 67cm, obwód karku to 10,5 (jak u Kiena) a kolorem są zbliżeni do Volksa, do którego zbliżony też jest Kien. A do tego oferują 20 czy 30 procent zniżki. Podoba mi się ono do tego stopnia, że wracam do niego ciągle i przyglądam się namiętnie, a więc chyba jednak powinnam dać mu szansę, skoro nie mogę przestać o nim myśleć! ^^
  • awatar meg13: @Hamleta: Myślę że po nowym roku powinna się pojawić :) ale nie całkiem skradła moje serce :) Nie mogę pozbyć się myśli o tej jedynej główce która miała być ;) ale pewnie nie daruję i jak tylko będzie dostępna też będzie moja :D
  • awatar Hamleta: @meg13: To gratuluję! Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć pannę, która skradła Twoje serce :) @chiriann: Też chętnie bym go widziała już w całości ^^ Więc jak tylko April Story odpowiedzą na kilka moich pytań to możliwe, że będę mogła zamówić ciało ^^
  • awatar chiriann: Bardzo ładne ciałko! Skoro nie możesz się od niego uwolnić, to może warto popróbować ^_^. Nie mogę się już doczekać, by zobaczyć Kiena "ocielonego"!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatni tydzień upłynął mi głównie na rozważaniach dotyczących wyboru lalka. Analizując wszelkie za i przeciw, moje własne pomysły na stylizację i możliwości dotyczące wykonania, wybrałam firmę do której powędrują moje fundusze.

Ostatnio odnoszę wrażenie, że gdzie nie spojrzę, do jakiejkolwiek galerii, wszędzie spotykam przynajmniej jednego Sainta albo i więcej tworów Dollshe. Pewnie byłby nawet problem z unikatowym makijażem. I to odrobinę zaczęło mnie irytować, w związku z czym zwróciłam się bardziej w stronę Sooma. Zapewne któregoś dnia zafunduję sobie głowę Sainta, ale póki co, ostatecznie zdecydowałam, że pierwszy towarzysz Kiena będzie Soomowy.

A właściwie będzie ich dwóch. Za bardzo pragnę Dii, żeby zrezygnować z tego wyboru na rzecz Sabika, którego równie mocno pożądam, i nie jestem w stanie wybrać tylko jednego z nich. Niestety głównym minusem Mecha Angelowych ciał jest dla mnie ich wzrost. Boję się zbyt dużej różnicy w wysokości, więc nie skorzystam z oryginalnego. Ale jeśli Soom dopomoże, może uda się zakupić jedynie głowę Sabika i wtedy dobrać nowe, niższe ciało. Byłoby to absolutnie idealne rozwiązanie. Teraz tylko muszę czekać, czy aby idealne rozwiązanie jest możliwe do wykonania.

Krążąc jeszcze wokół tego tematu, ostatnio zupełnie przypadkowo na ebay’u wpadłam na Dollmorową głowę Nayuty, która jakiś czas temu zwróciła moją uwagę, jako jedna z nielicznych Dollmorowych. Nie rwę się do zakupy, bo później nie wyrobię finansowo, ale uch och, popatrzeć można
  • awatar Hamleta: @chiriann: Dziękuję! Już przeglądałam trochę DoA i próbowałam znaleźć jakieś rozwiązanie, ale na pewno jeszcze będę wracać do tych tematów milion razy ;)
  • awatar chiriann: Mocno trzymam kciuki za Twoje plany! Znalazłam na DoA kilka tematów, które mogą Cię zainteresować, o ile, oczywiście, już sama ich nie przeglądałaś ;): http://www.denofangels.com/forums/showthread.php?109268-Soom-head-other-body-any-good-matches&highlight=mecha+angel+hybrid http://www.denofangels.com/forums/showthread.php?247068-Soom-Mecha-Hybrid&highlight=mecha+angel+hybrid http://www.denofangels.com/forums/showthread.php?527117-Doll-Clans-Vezeto-on-various-bodies&highlight=mecha+angel+hybrid
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kienowa głowa pierworodnego stoi zapakowana w oryginalnym pudełku i czeka na ciało. Obawiam się, że będzie musiała jeszcze trochę poczekać, a to oznacza, że zakup towarzysza do pary mogę przesunąć w czasie do przodu i wysunie się on na pierwszy plan. Jako, że firmowe promocje i świąteczne eventy bardzo kuszą, od dobrych dwóch tygodni czaję się na Sooma i ich rozłożone Super Gemy. Chyba już nawet przestało mnie przerażać to, że sama musiałabym zestringować lalka, co w pierwszej chwili uważałam za niemożliwe. Im szybciej się tego nauczę, tym lepiej dla mnie
W kwestii Soomowego wyboru, panów jest dwóch. Numer jeden od bardzo dawna to Dia na męskim ciele. Ma cudowne usta, śni mi się po nocach ta twarz i nie mogę o niej zapomnieć. A z okazji świąt mogłabym sobie sprezentować męską Dię. Poza Dią, jest też Mecha Angelowy Sabik. Z początku mnie nie zachwycał, ale teraz myślę, że widziałabym go w swojej kolekcji.
Na równi z Soomami marzy mi się DollShe. Mianowicie Saint. A właściwie Saint i Hound. Na nich dwóch też czaję się od dawna i przeraża mnie to, że DollShe niebawem wycofa swoich panów i mogę nie zdążyć ich zamówić. Mam wątpliwości też co do ciał... Może powinnam pokusić się na Sooma w całości a tylko głowę Hounda i Sainta... Byłoby to jakieś rozwiązanie, tymczasowe, bo szukanie później ciała dla DollShe będzie zapewne dość kłopotliwe. Lepiej byłoby dorwać Pure Body. Tylko, że Dia musi usiąść na ciele Sooma. Uch.
Szkoda, że Pierworodny nie może zdecydować za mnie, kogo by widział u swojego boku...
  • awatar chiriann: @Hamleta: Dziękuję ^^. Ja popełniłam ten błąd, bo wydawało mi się, że 10 cm to nic takiego, ale kiedy dostałam Xiana i postawiłam chłopaków obok siebie, okazało się, że w skali lalkowej to jednak bardzo dużo. Trzymam kciuki, by udało Ci się dobrać dla Kiena absolutnie idealnego towarzysza!
  • awatar Hamleta: @chiriann: Dziękuję za link i zdjęcia, to bardzo pomocne. A przy okazji nacieszyłam oczy widokiem Twoich panów i przeczytałam załączoną historię, gratuluję, bardzo udana :) I masz rację, warto przejrzeć DoA, a nóż znajdę tam jakieś idealne rozwiązanie!
  • awatar chiriann: @Hamleta: Oj, 10 cm robi swoje. Zerknij na zdjęcia pod tym postem: http://cairenn.pinger.pl/m/13023510/do-niezobaczenia Cadriel (w czerwieni) jest o 10 cm niższy od swoich kumpli i wydaje mi się, że dysproporcje między nimi są jednak znaczne. Może jednak da się Sabika osadzić na niższym ciałku? Zerknij na DoA, może ktoś już zrobił taką hybrydę - wtedy pasowaliby do siebie dużo lepiej :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dziś, po stosunkowo krótkiej wizycie w Zabrzu, przybyła do mnie paczuszka z główką marzeń, czyli Kienem z DollClans. Jestem przeszczęśliwa, jest wspaniały, mój idealny pierworodny Nie mogę się nim nacieszyć i namacać go

W tej chwili bez makijażu, oczu i peruki. Docelowe oczy nie dotarły jeszcze, peruki nie wybrałam, a i na ciałko musi poczekać, więc z wigiem też się nie pali.

W rozpakowywaniu paczki pomagał mi oczywiście kot, który widząc nieznane wcześniej pudełko, koniecznie musiał zajrzeć do środka. Zdjęcia nie wyszły najlepiej, robione w końcu późnym wieczorem, przy sztucznie oświetlonym biurku, do tego z wyczerpującą się baterią, ale są. Udało się upamiętnić ten wielki dzień.
  • awatar Ashley Shell: ciekawa główka ciekawe jak go wystylizujesz :)
  • awatar Hamleta: @chiriann: @havier35: Dziękuję! Na żywo jest naprawdę wspaniały ^^
  • awatar chiriann: Oo, jest rewelacyjny! Na blankowym łebku ten uśmieszek jest jeszcze wyraźniejszy. Gratuluję przybycia Twojego wymarzonego pana :)!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kien nadal w Zabrzu. Przesłałam im co chcieli i wracam do czekania.

Czekając na jego przybycie, analizuję zebraną przeze mnie do tej pory inną kolekcję. W tej chwili, jako, że część z nich znajduje się w zasięgu mojego wzroku, na pierwszy ogień idą Monsterki.

Monster High. W przeciągu ostatnich miesięcy cała ta "potworna" machina stała się tak bardzo popularna, że czasami sama zastanawiam się kiedy do tego doszło.

Jedni kochają te lalki, inni nienawidzą, jeszcze inni są całkowicie obojętni. Kiedy zetknęłam się z nimi po raz pierwszy, tylko rzuciłam na nie okiem i poszłam dalej. Nie miałam wówczas głowy do lalkowania. Ale potem wróciłam do tego sklepu. Zatrzymałam się przy nich i zaczęłam przyglądać. I za drugim razem już rzuciły na mnie swój urok. Musiało to być jakieś dwa lata temu. Za trzecim podejściem, gdy miałam je w rękach, już nie wypuściłam. Wówczas w sprzedaży była tylko podstawowa seria ograniczająca się raptem do siedmiu lalek. Nie były wtedy popularne, nie były specjalnie drogie. W krótkim odstępie czasu dorobiłam się ich wszystkich i urok nie odpuścił. Kupiłam je praktycznie razem, ale Lagoona i Draculaura musiały być dwiema pierwszymi.

Lalki same w sobie są specyficzne i wyjątkowe, nie da się ukryć. Podobają mi się. Podoba mi się idea stworzenia takich lalek. Zamiast straszyć, mogą ozdabiać. Ich jedynym minusem dla mnie jest to, że mają być nastolatkami, i to mi nie odpowiada. Wampiry, wilkołaki, zombiaki, wszelkie inne stwory, wychowałam się oglądając filmy i czytając książki o wszelkich nieludzkich istotach. Sympatia do nich mi pozostała. Podobnie zresztą jak do postaci historycznych i mitologicznych, co akurat przekłada się też na to, co aktualnie robię, bowiem jestem związana z historią na stałe już. Więc kiedy w moje ręce trafia lalka, która ma na rękach bandaże i ewidentnie ma egipską urodę, to nie mogę jej zignorować. Tym bardziej, że dzięki ruchomym stawom, mogą mi całkiem nieźle pozować. To zapewne też wpłynęło na fascynację nimi.

Mimo wszystko, wydaje mi się jednak, że im więcej mija czasu, tym entuzjazm trochę opada. Nie dlatego, że przestały mi się podobać, nie. Wciąż mnie zachwycają, ale stałam się bardzo ostrożna w wybieraniu nowych modeli. "Nowych-starych" , bo przecież to ciągle te same postacie. Winny takiemu stanu rzeczy jest Mattel, który produkuje te lalki na tak masową skalę, że powolutku sama już się gubię ile tego jest. Nie mogę kupować ich wszystkich, nie chcę nawet. Ale Mattel mógłby się ogarnąć, naprawdę. Na początku myślałam, że mogę kolekcjonować każdą serię. W końcu przy każdej edycji mają inny strój, inną fryzurę, inny makijaż. Ale kiedy patrzą na mnie cztery Frankie, zaczynam się zastanawiać, po co mi właściwie cztery Frankie? Nawet nie przepadam za nią specjalnie. Dlatego też pozwoliłam kilkunastu lalkom opuścić moją kolekcję. Nie ma sensu żebym trzymała lalkę, której nie pokocham lub której nie poświęcę odpowiedniej uwagi. Lub po prostu taką, której wcale nie potrzebuję. Komuś innemu na pewno lepiej posłużyły.

Na dzień dzisiejszy, po wielu zmianach w kolekcji, kupnach i sprzedażach, lalek jest około trzydziestu. I chyba pozostanę przy tej liczbie. Wiele z ich w oryginalnych pudełkach, chyba, że coś jest zdublowane. Tak, trzymam część z nich w oryginalnych pudełkach, żeby nie uległy zbyt szybkiemu zniszczeniu. Tyczy się to zwłaszcza tzw. "podstawowych" wersji. Pokazują mi, jak wyglądał nienaruszony egzemplarz danej lalki. Odpowiada mi taka pudełkowa kolekcja, chociaż wiele osób tego nie rozumie. Odpowiada mi tym bardziej, że mam pewne plany co do moich Monsterek i chcę zachować po jednym Mattelowym oryginale, zanim przestanę je kolekcjonować.

Monsterki na dobre dwa lata pozwoliły mi też odsunąć myśli od dollfów. Tęsknotę do nich obudziła pewna lalka, którą kupiłam zupełnie przypadkowo, ale o tym może kiedy indziej.

Nie dysponuję w tej chwili żadnym zdjęciem mojej kolekcji, ani miejscem w pokoju żeby jakieś zrobić, więc dosłownie trzy randomy pierwszych modeli, zapożyczone z Internetu muszą dziś wystarczyć.
  • awatar Roxy Lovix: To ja gadka pamiętasz mnie?
  • awatar iღяin: Też mam około 30 monsterek
  • awatar Hamleta: @Kwas Pruski: Już niestety ich liczba nieco się zmniejszyła, ale faktycznie, powinnam to jakoś upamiętnić i zrobić kilka zdjęć. Jak tylko znajdę na to chwilę czasu :o A trzymam je poustawiane po części na meblach, a te, które są wypakowane - przebywają w gablocie za szybą, bo akurat mam 4 rozpakowane, wyjątkowo :P tak więc w każdym z nas coś z dziecka zostaje ;) Co do mnożących się gadżetow i nowych Monsterek - to był jeden z głównych powodów dla których stwierdziłam, że pas, muszę wyhamować, bo nie wyrobię. Przecież wcale nie chcę ich wszystkich, trzeba znaleźć granicę. I dlatego już od kilku miesięcy żadnej nowej nie zakupiłam. Ale nie wykluczam tego - po prostu chwilowo odpoczywam od Monsterek ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Kien utknął w urzędzie celnym w Zabrzu. Telefonu nie chcieli odebrać, więc się nie dowiem na czym stoję. Przyjaciel z liceum złowróży mi w kwestii płacenia cła i podatku. Zapewne, a jakby inaczej. No cóż, poczekamy, zobaczymy i zapłacimy ile będzie trzeba.
  • awatar Hamleta: @chiriann: Wierzę na słowo w takim razie. Jak Mordor, to Mordor. Zresztą, naczytałam się już tyle o tym urzędzie, że głowa boli i ręce opadają... btw. Tolkienowskie porównanie jak najbardziej do mnie przemawia, zwłaszcza, że bardzo cenię i lubię jego twórczość ;)
  • awatar chiriann: Dla lalkarzy Zabrze to niemalże Mordor, a Urząd Celny to siedziba Wielkiego Zua... Trzymam kciuki, by Kien jak najprędzej wydostał się z ich niewoli, a i okup nie był zbyt dotkliwy dla Twej kieszeni...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Próbuję sobie przypomnieć w którym roku po raz pierwszy zetknęłam się z azjatyckimi BJD, ale nie jestem w stanie. To, czego jestem pewna, to firma, którą poznałam jako pierwszą. Na pewno było to Dream of Doll. Później zapewne Soom, Luts, Volksy, na pewno Iplehouse, do dziś trzymam na dysku zdjęcia ich lalek, których nie można już kupić.
Musiało to być koło 2005 roku, może trochę wcześniej. Ktoś z moich ówczesnych internetowych znajomych odnalazł ich stronę i tak to do mnie dotarło. Byłam zachwycona. Tym, że istnieją takie cuda. I tym, jak piękne one są. Ceny też mnie oszołomiły i to niestety na dość długi okres czasu. Mimo wszystko czułam, że któregoś dnia kupię taką lalkę, bo zapomnienie o nich nie wchodziło w grę.

Przez następne kilka lat nie mogłam zebrać się do zakupu. Przerażało mnie robienie zakupów zagranicznych, a zwłaszcza z Azji, myśl o przesyłkach idących tygodnie była dość mroczna. Poza tym bałam się, że nie będę mogła wówczas poświęcić takiej lalce wystarczająco dużo uwagi. Że usiądzie na półce, a ja nie będę mogła się nią odpowiednio zająć. Że szkoła, rodzeństwo i zwierzaki wędrujące po naszym domu będą mi przeszkadzać. Czekałam więc na odpowiedni moment. Wiele razy już, już prawie miałam kupić - ale nie decydowałam się. Może też nie potrafiłam oszczędzić odpowiedniej sumy pieniędzy, a nie wypadało prosić rodziców o tak drogi prezent.
W międzyczasie wpadła zmiana szkoły i otoczenia, lalki odeszły na dalszy plan. W liceum chyba w ogóle o nich nie myślałam.

I w zasadzie, po wielu latach dojrzewania do tego hobby, zmianach lalkowych upodobań, zmianach lalkowych kolekcji, które miałam do tej pory, i które wciąż zresztą mam, dopiero latem tego roku podjęłam ostateczną decyzję, że oto nadeszła ta pora, skoro mam możliwość, to powinnam z niej skorzystać, kupić piękną żywiczną lalkę i przestać zastanawiać się nad słusznością tej decyzji, żeby nie żałować, że tracę coś, co może mi przynieść wiele radości.

Wybranie pierwszego podopiecznego trochę czasu mi zajęło. Pewna byłam tego, że to ma być płeć męska, natomiast to który model, już trochę przemyśleń i nieprzespanych nocy spowodowało. Ostatecznie padło na bezcielesnego Kiena, którego pokochałam w dniu, w którym go pierwszy raz zobaczyłam (chociaż na kilka miesięcy zapomniałam o nim, zapewne przez to, że firma produkuje jedynie główki). Brakiem ciała chwilowo się nie martwię, DollClans planuje wypuścić ciałko do tego rozmiaru, a więc nie będę szukać innego, które pasowałoby rozmiarem i kolorem. Poczekam. Czekałam tyle czasu, jeszcze kilka miesięcy mnie nie zbawi.

Komputerowy dysk, którym dysponuję w tej chwili, nie zawiera wszystkiego, co posiadam, ale i tak znalazłam kilka starych, firmowych zdjęć. Czas, w którym odkrywałam te lalki, był naprawdę cudowny. Trochę żal tego, że odsuwałam zakup na tak długo. Ale może tak właśnie miało być?
  • awatar chiriann: Ze mną było podobnie - jeszcze nie miałam pojęcia, na jaki model się zdecydować, ale byłam całkowicie i najzupełniej pewna, że to musi być lalek ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wysłany!
 

 
Ball jointed dolls, powszechnie znane jako Dollfie, tudzież w skrócie lalki BJD, są jedną z tych pasji, którą chciałabym mieć możliwość większego rozwoju, ale jak to bywa, często nas coś ogranicza. Chociażby czas. Wolnego czasu nigdy dość.

Nie zmienia to jednak faktu, że dziś dokonałam zakupu moich marzeń. Odkąd zobaczyłam tę główkę, nie mogłam przestać o niej myśleć i czekać na możliwość zakupu. Z przyczyn niezależnych ode mnie ominęłam poprzedni pre-order, więc gdy tylko zobaczyłam specjalnego halloweenowego eventa, padłam na twarz. I byłam skłonna zapłacić te 320$ , nie ważne, byleby tylko mieć główkę. Niestety (chociaż jednak "stety" spóźniłam się. Nie zdążyłam zamówić go. Zważywszy na to, że była do kupienia tylko jedna sztuka - nie ma się co dziwić.

Było mi smutno, było było i przestało. Oto bowiem tweetneli informację, że mają w stocku jeszcze 4 blankowe główki i wrzucą je na sprzedaż. Takiej okazji nie mogłam przegapić. Całą noc nie mogłam z tego powodu spać, zbyt podekscytowana. O 7 rano dokonało się. Po tylu miesiącach czekania w końcu udało mi się go zamówić. Jestem przeszczęśliwa i nawet katar, ból głowy i brak możliwości wypowiadania się ze względu na chore gardło, mi tego szczęścia nie odbiorą.

I tak oto DollClansowy Kien już niebawem będzie w moich rękach.
  • awatar Hamleta: @chiriann: Dziękuję :) Jego uśmiech i oczy były właśnie tym, co przykuło moją uwagę i nie pozwoliło przejść obok obojętnie (czyli nie pozwoliło zamknąć zdjęcia bez wzdychania pięćdziesiąt razy ;) ) Arrival zapewne się opóźni. Urząd celny musi ponabijać pieczątki, uh.
  • awatar chiriann: Ohoho, gratuluję! Niezwykle przystojny lalek, uwielbiam takie zmrużone ślepka i leniwy uśmieszek! Będę wyglądać jego arrivala!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Spróbuję prowadzić bloga tematycznego. Chociaż nie wiem czy to właściwie określenie. Nie nadaję się do opisywania tego, co siedzi mi w głowie i jaki aktualnie mam problem, więc może mogę pisać o tym, co jest moim hobby, o zainteresowaniach, planach i marzeniach związanych z tym kolekcjonerskim aspektem życia.

Odkąd sięgam pamięcią zbierałam wszystko, co mnie w jakiś sposób fascynowało. Chociażby kolorowe karteczki czy naklejki. Były też znaczki, papeteria, pocztówki (pocztówki akurat zbieram do dziś, choć nie kupuję już, chowam te, które otrzymam, a więc kolekcja jakoś specjalnie się już nie rozrasta i pewnie mnóstwo innych rzeczy, których w tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć. Zapewne dlatego, że z czasem z nich wyrosłam i nie odczuwałam potrzeby kontynuowania tego.

Jedyna rzecz, jedyna kolekcja z której nigdy nie wyrosłam, to lalki. Towarzyszyły mi przez całe życie. Zaczynając od Barbie oczywiście. Do dziś pamiętam co czułam przy zakupie każdej z nich. Podobnie zresztą jak przy zakupie każdej porcelanowej lalki, które zaczęłam kolekcjonować gdzieś w okolicach podstawówki.

Lalki są tym, z czego za cholerę nie potrafiłabym zrezygnować, przestać się oglądać, podziwiać, marzyć. Jestem na nie skazana i jak najbardziej mi to odpowiada.
 

 

Notka testowa. Pinger od wewnątrz, zawsze zastanawiałam się jak tu jest. Trochę zbyt pastelowo jak dla mnie chyba.

Dwudziesty pierwszy września, dzień w którym zostałam zwerbowana do trzymania na rękach bratanicę, która ma cztery dni. Cztery i pół w zasadzie. Niemalże zemdlałam z przerażenia. A ona nawet nie drgnęła, tylko spała.

Prowadzenie bloga wydaje mi się w tej chwili tak abstrakcyjną rzeczą, że aż mnie zaczyna boleć głowa. Nad sensem założenia pingera pomyślę jutro, po porannej kawie.